Instytut Educatio Domestica

Możliwość wsparcia działań Instytutu Educatio Domestica: 73 8682 0004 0031 0066 2000 0010

Zapraszamy Państwa do współpracy!

Więcej tutaj: Kontakt

Masz problem?

Zadzwoń do nas!

Pionierzy edukacji domowej

Blog Izy Budajczak-Moder

Edukacja domowa ... po latach

Marek Budajczak

"Jest to kolejne i rozszerzone wznowienie publikacji profesora Marka Budajczaka, zajmującego się nie tylko praktyką edukacji domowej, ale również prowadzącego rzetelne badania naukowe na temat tej formy kształcenia. Ich wynikiem jest właśnie wspomniana książka, powstała na podstawie obszernej anglojęzycznej literatury przedmiotu, analizy prawa oświatowego kilku państw, jak i licznych kontaktów z rodzinami ED mieszkającymi w Polsce, jak również za granicą. Książka ta wprowadziła także i właścicielkę Wydawnictwa Iosephicum w cudowny świat edukacji domowej, powinna więc rozwiać wiele wątpliwości dotyczących tej sprawy. Myślę, że i dzisiaj będzie dobrze służyła wielu rodzinom."

01.06.2019 r.

Dzieciństwo - czas niewinności

Parafrazując fraszkę J.I. Sztaudyngera, rzec by można o dniu dzisiejszym następujące słowa: „Obchodzimy, ku chwale ojczyzny, jeden Dzień Dziecka, cały Rok Starszyzny”.
 
Podobnie, jak z celebrowaniem Dnia Dziecka, jest z honorowaniem Praw Dziecka, obowiązujących ponoć w piątek i świątek.
 
Do wielu racjonalnych i etycznych uwag, które zgłoszono w kontekście praw dziecka, dodajmy jeszcze parę, z nadzieją, że nie są nierozsądne.
 
Bogiem a prawdą nie bardzo wiadomo, dlaczego w Konwencji o Prawach Dziecka z 1989 r. brak jest wskazania na dolną granicę bycia dzieckiem. W Artykule 1. mówi się o „każdej istocie ludzkiej w wieku poniżej osiemnastu lat”, ale cóż to jest: „istota ludzka”? Są przecież i tacy, którzy odmawiają prawa do bycia ową „humanistotą” człowiekowi w fazie prenatalnej (choć genetycznie to ani pies, ani neandertalczyk), i coraz więcej takich, co uznają człowieczeństwo tejże „humanistoty”, dopiero od momentu, kiedy rozpoznaje się ona w lustrze (sic!). Tego typu psychologiczna (a więc „naukowa”) kwalifikacja znakomicie uzupełnia brak argumentów za tzw. aborcją pourodzeniową. Skoro brak temu post-płodowi czy tej post-gastruli samoświadomości, znaczy się: „nie-człowiek” albo untermensch!
 
Kłopot jednak w tym, że podobnie do innych „aktów prawa” także ta, międzynarodowa umowa pełna jest niekonsekwencji (albo hipokryzji): jedną ręką daje, drugą zaś wyrywa. Oto w jej preambule (która skądinąd nie ma mocy obowiązywania) pisze się, że ma się na uwadze, jak to wskazano w Deklaracji Praw Dziecka z 1959 r., iż „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”. A więc zarówno po, jak i przed urodzeniem to jednak człowiek! Co więcej, interpretację tę powtarza się już w prawdziwym, a więc obowiązującym przepisie Art. 7. Konwencji, wedle którego: „Niezwłocznie po urodzeniu dziecka zostanie sporządzony jego akt urodzenia (…)”. Zgodnie z logiką zatem, to co się rodzi, rodzi się już jako dziecko, a jeśli dziecięctwo nie jest nabywane dopiero w trakcie akcji porodowej, to bycie dzieckiem i jednocześnie człowiekiem - bo to tylko szersza kategoria - musi przysługiwać „temu czemuś” w kobiecym łonie już w trakcie okresu przedurodzeniowego „tego czegoś”.
 
W świetle tych konstatacji proaborcjoniści nie mają jak się wyłgać od „odbierania życia dziecku/człowiekowi”. A to wprost godzi w przepis Art. 6. Konwencji, według którego: „Państwa-Strony uznają, że każde dziecko ma niezbywalne prawo do życia”, a więc i to dziecko, którego dotyka niepełnosprawność (co potwierdzone zostało w Art. 2. Konwencji). Twardy to orzech do zgryzienia dla tej części ONZ-owskich elit, która optuje za wolnością reprodukcyjną!
 
Dziecko nie jest winne, że żyje, dajmy mu więc żyć nie tylko w Dzień Dziecka!
 
A jeszcze gwoli dziecięcej niewinności sensu stricto: Dziecko ma prawo do poszanowania swojej intymności w każdym zakresie: intymności cielesnej, społecznej i psychicznej. Niech więc żyje nie będąc niepokojonym!
 
Prof. UAM dr hab. Marek Budajczak