Instytut Educatio Domestica

Możliwość wsparcia działań Instytutu Educatio Domestica: 73 8682 0004 0031 0066 2000 0010

Zapraszamy Państwa do współpracy!

Więcej tutaj: Kontakt

Masz problem?

Zadzwoń do nas!

Pionierzy edukacji domowej

Blog Izy Budajczak-Moder

11.08.2020 r.

JAK NAJLEPIEJ URZECZYWISTNIAĆ EDUKACJĘ DOMOWĄ?

Jedno z ciągle powracających pytań, dotyczących edukacji domowej, brzmi: Jak to robić, by z jednej strony wykorzystywać jak najwięcej zachodzących dla niej możliwości, a z drugiej by robić wszystko, co niezbędne dla konkretnego, unikalnego przecież dziecka?

Optymiści odpowiedzą: Zdać się na intuicję!

Co to znaczy? Ano harmonijnie „zestroić się” z własnym dzieckiem. Czy jesteśmy jednak jako ludzie dobrze nastrojonymi instrumentami z bezbłędnym dźwiękiem? Czy nasze dziecko jest takim?

Jak się wydaje, tylko pyszałkom i mitomanom łatwo odpowiada się na takie pytania twierdząco. Raczej zwyczajnie - po ludzku właśnie - jesteśmy niedoskonali, a dodatkowe czynniki środowiska, jeszcze naszą kondycję utrudniają.

Takie są także nasze z innymi relacje, w tym również nasze, zawsze wszak sytuacyjne, relacje z naszymi dziećmi.

Nie oznacza to jednak, że niemożliwym jest minimalizowanie ograniczeń i adekwatne do potrzeb naszego dziecka (nawet z pominięciem potrzeb własnych!) nawigowanie po oceanie życia. Kto woli język współczesności niech nazwie tę jakość „zarządzaniem edukacją” (education management).

Jak zatem administrować (to kolejne określenie wydaje się tu szczególnie trafne, ponieważ z łaciny wzięte oznacza w niej „służbę”, czego najczęściej nie wiedzą urzędnicy różnej maści) edukacją?

I znów, rzec można: A vista! Improwizując!

Jednak zespołowa improwizacja, co wiedzą nie tylko jazzmani, nie jest dostępna pierwszemu lepszemu laikowi. Jak powiada jej wikipedyczna definicja, opiera się ona na rzetelnym przygotowaniu i na konsekwentnym stosowaniu się współgrających do określonych schematów muzycznych.

Potrzebne są więc, obok chęci szczerej, stosowne: wiedza i umiejętności. Pierwszą można przy pomocy innych dla siebie samego zbudować (nie wystarczy jej biernie pozyskać!), drugie trzeba sobie wypracować, choć prócz radości i satysfakcji, trzeba się tu także liczyć z koniecznością wydatkowania osobistych „krwi, potu i łez”. A tak spełnią się porzekadła: „Bez pracy nie ma kołaczy” i „Od cierni do gwiazd”.

A choć w ramach niniejszego cyklu proponować będziemy pewne (co nie oznacza bezwarunkowo pewne) rozwiązania, to już teraz odpowiedzmy konkretnie na tytułowe pytanie:

Jak najlepiej realizować edukację domową?

Jak najlepiej!

prof. UAM dr hab. Marek Budajczak